Kiedyś piękny pałac, dziś hałda ziemi

 
Poszukiwanie skarbów to ciężki kawałek chleba. Nie ważne czy jest się wybitnym profesorem archeologii, czy jedynie miłośnikiem staroci. Czasami do osiągnięcia szczęścia potrzeba niewiele – odrobinę cierpliwości i wykrywacz metali. Innym razem nie pomogą nawet setki godzin spędzone w bibliotece, bo wszystkie ślady sprytnie zaciera czas.

Kamień pod Długołęką dzielnie bronił przede mną swojej historii, dopóki wizyta na przypadkowej wystawie nie otworzyła mi oczu. Dzisiaj już wiem, że jeśli chce się poznać tajemnice tej miejscowości, trzeba pojechać prosto do Berlina. Przechadzając się po dzielnicy Charlottenburg warto zajrzeć do Muzeum Architektury. Może nie jest ono największą atrakcją miasta, ale na pewno świetnie reklamuje tereny naszej gminy. 

Pałac przekazywany z rąk do rąk

Zacznijmy od tego, że Kamień nigdy nie był położony pod Długołęką. Według źródeł to Długołęka położona była pod Kamieniem. Historycy twardo bronią większego statusu tej wsi, umiejscawiając ją pod Psim Polem. A wszystko ze względu na znajdujący się w niej niezwykły pałac. Nie chodzi wcale o piękny budynek dworski, który możemy oglądać dzisiaj, lecz o pałac Stein, tętniący życiem od 1333 roku. Przez ponad 600 lat miał on co najmniej setkę właścicieli, ale tak naprawdę nikt na dłużej nie zagrzał w nim miejsca. Nie wiadomo czy kupowali go i dziedziczyli nieodpowiedni ludzie, czy po prostu był przeklęty. Pewne jednak jest, że większość właścicieli traktowała jego posiadanie jako lokatę kapitału a czasami po prostu jako przytulne miejsce na raut z przyjaciółmi. Wszystko miało się zmienić, kiedy nową panią Kamienia została hrabina Laura Henckel von Donnersmarck, żona przemysłowca z Górnego Śląska, który zbił fortunę na węglu. 

Pałac do kupienia… na widokówkach

Nie licząc się z kosztami nowa właścicielka zatrudniła sławnego wrocławskiego architekta Karla Lüdecke, aby popracował nad wyglądem obiektu. Dobudowano więc stajnię, oranżerię, wzmocniono pinakle – te koronkowe wypustki na szczycie pałacu. Wszystko po to, aby zachwycić męża hrabiny. Niespodzianka jednak się nie udała. Hugo Henckel von Donnersmarck pozostał obojętny na wdzięki baśniowej fasady i wolał powrócić do rezydencji w Siemianowicach. Hrabina nie rozpaczała długo. Kilkanaście nieruchomości, które zakupiła w ostatnim czasie, wciąż czekały na jej uwagę. Remont pałacu Stein podniósł jego wartość do niebotycznych sum, które spokojnie wyłożył bogaty posiadacz ziemski z okolic Nowej Soli Adolf von Klitzing. I znowu pałac przeszedł w obce ręce i był traktowany po macoszemu. Nie jak prawdziwy dom, ale hotel pod miastem Breslau. A kiedy skończyła się wojna nie było już nic do uratowania, chociaż mieszkańcy wsi pamiętają ruiny w głębi parku. 
Tymczasem w Berlinie na wystawie poświęconej Karlowi Lüdecke lśnią wspaniałe zdjęcia otoczonego niewielkim parkiem pałacu Stein. Nadal można go kupić. W muzealnym sklepie patrzy na nas z reprodukcji zdjęć, plakatów i innych pamiątek. I prawdę mówiąc żal nie zabrać go do domu, do wsi Kamień pod Psim Polem.

Katarzyna Lichtenstein         
mieszkanka gminy

Dodano: 28 lutego, 2014

Komentarze

1 komentarz